Info

avatar Jestem Mariusz z Częstochowy. Od 13 września 2010 r przejechałem 25911.42 kilometrów, głównie po asfalcie (dlatego tylko 2520.86 w terenie). Jeżdżę z prędkością średnią 17.64 km/h.
Więcej o mnie. button stats bizkestats.pl 2023 button stats bizkestats.pl 2022 button stats bizkestats.pl 2021 button stats bizkestats.pl 2020 button stats bizkestats.pl 2019 button stats bizkestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl 2011 button stats bikestats.pl 2010

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy markon.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

Rodzinnie

Dystans całkowity:6869.23 km (w terenie 1205.00 km; 17.54%)
Czas w ruchu:461:51
Średnia prędkość:14.87 km/h
Maksymalna prędkość:70.64 km/h
Suma podjazdów:2774 m
Suma kalorii:6277 kcal
Liczba aktywności:140
Średnio na aktywność:49.07 km i 3h 17m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
34.49 km 02:08 h
16.17 km/h:
Maks. pr.:39.90 km/h

Rodzinnie do Złotego Potoku

Niedziela, 18 czerwca 2023 · dodano: 17.08.2023 | Komentarze 0

Ten wyjazd zakończył się kontuzją - pęknięta kość w prawym łokciu. Ale zaczęło się super - Karolina chciała dojechać rowerem do Złotego Potoku i pomyślała o Rodzicach, że też chętnie się przejadą. Ruszyliśmy we troje, krótki postój w Olsztynie i kręciliśmy raźno w stronę Złotego Potoku. Okazało się, że w Krasawej w miejscu dotychczasowego chodnika powstała nowa ścieżka rowerowa. Mieszkańcom z pewnością się nie spodobało, że dawny chodnik muszą dzielić z rowerzystami, których na tej trasie jest naprawdę sporo. Poza tym, powstał problem z samochodami, które dotychczas ludzie parkowali na chodniku przy posesjach. Problem... po prostu nadal je stawiają przy posesjach tylko, że na ścieżce. Tak więc jechaliśmy omijając pieszych i samochody... pod koniec Krasawej jest lekko z górki, prędkość wzrosła, a na mojej drodze zaparkowany samochód tak, że nie da się go ominąć na ścieżce. Zeskoczyłem na jezdnię i po ominięciu pojazdu chciałem wrócić na ścieżkę rowerową, ale źle oceniłem wysokość "krawężniczka", który wprawdzie bardzo niski, ale przytrzymał mi koło. Wywróciłem się i przeleciałem przez ścieżkę lądując w wylanym betonem rowie odpływowym. Kilka otarć naskórka i łokieć, który szybko zaczął puchnąć. Dojechaliśmy jeszcze do Złotego Potoku, ale tam ściągnęliśmy moich Rodziców, którzy zebrali nas samochodem.
P.S.
Przygoda skończyła się złamaniem kości - dwa tygodnie w szynie gipsowej i dwa tygodnie rehabilitacji. Szczęście w nieszczęściu - uraz był w takim miejscu, że nie zakłócił pracy stawu ani przyczepów. Po zdjęciu szyny gipsowej i rozprostowaniu ręki mogłem czuć się w pełni sprawny.


Dane wyjazdu:
48.55 km 02:16 h
21.42 km/h:
Maks. pr.:49.90 km/h

Nakło-Chechło

Niedziela, 11 czerwca 2023 · dodano: 17.08.2023 | Komentarze 0

Pomysł na niedzielę nad wodą. Wycieczka rowerowa do Nakła-Chechła. Planowaliśmy wrócić rowerkami, ale całą drogę tak mocno wiało w plecy, że nie chcieliśmy ryzykować powrotu pod wiatr. Za to ściągnęliśmy nad wodę Karolinkę, która przyjechała samochodem i dowiozła nam leżak, grilla i SUP. Tak więc - rodzinna niedziela nad wodą.


Dane wyjazdu:
38.57 km 02:27 h
15.74 km/h:
Maks. pr.:35.20 km/h

Poraj z Anią

Poniedziałek, 5 czerwca 2023 · dodano: 17.08.2023 | Komentarze 0

Rodzinna przejażdżka do Poraja.


Dane wyjazdu:
14.98 km 00:54 h
16.64 km/h:
Maks. pr.:24.10 km/h

Na grilla

Niedziela, 14 maja 2023 · dodano: 14.05.2023 | Komentarze 0

Dostaliśmy zaproszenie na grilla. Była okazja przetestować rower Karolinki po wymianie opon z szosowych na trekingowe. Wycieczka na Stradom zakończyła rodzinny rowerowy weekend.

Dane wyjazdu:
63.39 km 03:22 h
18.83 km/h:
Maks. pr.:45.10 km/h

Złoty Potok

Sobota, 13 maja 2023 · dodano: 14.05.2023 | Komentarze 0

Już w czwartek wiedzieliśmy, że w sobotę wsiądziemy na rowery. W ramach przygotowań do Wyprawy Ani rower zyskał nowe tylne koło, przerzutkę, wymienione zostały wszystkie linki i pancerze - trzeba było sprawdzić, czy udało się wszystko wyregulować. Pojechaliśmy koło Guardiana na rowerostradą, krótki postój na Rynku w Olsztynie i potem do Ostrężnika przez Siedlec. Po lekkim obiadku zjazd pod Kmicica po wędzoną rybkę i krótkie lenistwo nad stawem. Powrót najkrótszą trasą przez Piasek, Olsztyn i Stare Błeszno. 
Rower Ani śmiga - wystarczyły drobne korekty tylnej przerzutki. 
Za tydzień nad Kanał Elbląski. 

Dane wyjazdu:
16.00 km 00:58 h
16.55 km/h:
Maks. pr.:24.90 km/h

Niedzielna przejażdżka

Niedziela, 7 maja 2023 · dodano: 13.05.2023 | Komentarze 0

Z Michałem i Olą do Poraja.

Dane wyjazdu:
59.90 km 04:07 h
14.55 km/h:
Maks. pr.:37.80 km/h

Majówka

Środa, 3 maja 2023 · dodano: 13.05.2023 | Komentarze 0

Udało się wyciągnąć rowery z piwnicy. Dwie przejażdżki i… już wiem co trzeba zrobić przed nadchodząca wyprawą. Rowerki czeka serwis. A dwa dni na rowerze - wspaniały weekend.

Dane wyjazdu:
83.32 km 04:44 h
17.60 km/h:
Maks. pr.:56.10 km/h

Do Krakowa - dzień II

Sobota, 13 sierpnia 2022 · dodano: 08.09.2022 | Komentarze 1

Tego dnia prognozy pogody nie były najlepsze. Poranek powitał nas deszczem, który miał minąć do 11.00, więc cierpliwie zjedliśmy śniadanie i powolutku szykowaliśmy się do drogi. I faktycznie - koło 11.00 dzień ustał i mogliśmy ruszać. Nadal jechaliśmy nieprzetartym dotychczas szlakiem, gdyż nawigacja poprowadziła nas w stronę płaskowyżu przed Podzamczem, po drodze zahaczając o kapliczkę nad źródłem Warty w Kromołowie. Dopiero wjeżdżając do Ogrodzieńca dotarliśmy do ścieżki, którą zwykle jeździmy na Kraków. Przed nami był najtrudniejszy podjazd. Wszyscy dzielnie wczołgaliśmy się na górę i zjechaliśmy żwawo w stronę Kluczy. W Rabsztynie zaplanowaliśmy obiad i to był bardzo dobry pomysł. Zanim dostaliśmy zamówiony posiłek rozpętała się taka ulewa, że gdyby zastała nas w trasie, pewnie skutecznie wypłukałaby nam z głów pomysł na dalszą jazdę. I tak byliśmy blisko rezygnacji. Ulewa wprawdzie powoli ustąpiła i niemal deszcz ustał zupełnie, ale prognozy wskazywały, że wokół Krakowa leje i na pewno przyjedzie nam ze 20 km jechać w deszczu. Byliśmy tuż obok Olkusza, więc szukaliśmy sposobu, by ta wycieczka nie skończyła się zniechęceniem do rowerów na dłuższy czas. Znalazłem połączenie kolejowe Olkusz - Kraków z przesiadką w Tunelu, które dawało szansę dotarcia do Krakowa w ciągu 3 godzin. Ponieważ Olkusz był na naszej trasie, zajechaliśmy pod dworzec i poddaliśmy temat pod głosowanie: "Jedziemy dalej i zmokniemy, czy wsiadamy w pociąg i... też zmokniemy, bo w Krakowie i tak leje". Decyzja była jednomyślna - jedziemy dalej. Ja z Michałem ucieszyliśmy się szczególnie - dopiero za Olkuszem zaczynają się klimaty które powodują, że rowerowa wycieczka do Krakowa ma swój niepowtarzalny urok, a dotychczas nasi towarzysze podróży po prostu przejechali się drogami, jakich wiele. Przed nami natomiast były Pieskowa Skała, Ojców i Dolina Prądnika. Ruszyliśmy w stronę Skały, pogoda sprzyjała, deszcz straszył tylko na horyzoncie. Wiele zacięcia wymagał przejazd przez Sułoszową - jest to wyjątkowo długa miejscowość, przez którą droga kilka kilometrów pnie się delikatnym, ale niekończącym się podjazdem. Gdy wreszcie pojawiły się pierwsze skałki i w oddali zamajaczył zarys zamku w Pieskowej Skale rowery dostały skrzydeł. Te skrzydła były naprawdę potrzebne, bo pogoda gwałtownie zaczęła się psuć. Fotka pod zamkiem jeszcze na sucho, ale przy Maczudze Herkulesa zaczęło mżyć. Wskoczyliśmy na rowery i... dopadł nas deszcz. Na szczęście nie tak ulewny jak w Rabsztynie. W deszczu szybkim tempem dojechaliśmy do Ojcowa i poszukaliśmy lokalu ze smażonymi rybkami. Tam przy drugim obiadku i deserze przeczekaliśmy deszcz i wysuszyliśmy ciuszki. Zostało tylko zjechać Doliną Prądnika i dociągnąć do Krakowa. Pamiątkowa fotka przy kałuży i tabliczce "Kraków" i przejazd przez miasto w stronę kwaterki.

W Krakowie spędziliśmy dwie noce i dwa dni. W niedzielę zwiedzaliśmy miasto pieszo, a w poniedziałek pojeździliśmy rowerami. Cudowny weekend! A powrót pociągiem.


Kategoria Rodzinnie, Rajdy


Dane wyjazdu:
53.69 km 03:10 h
16.95 km/h:
Maks. pr.:39.90 km/h

Do Krakowa - dzień I

Piątek, 12 sierpnia 2022 · dodano: 08.09.2022 | Komentarze 0

Plan kiełkował od naszej tegorocznej wyprawy rowerowej. Chcieliśmy jeszcze raz spotkać się w gronie Przyjaciół i dojechać do Krakowa. Żeby wycieczka zachowała balans pomiędzy odległością a przyjemnością, trasę postanowiliśmy podzielić na dwa dni. Pierwszego dnia dojechać w okolice Ogrodzieńca, a drugiego dotrzeć do Krakowa. W Krakowie Córa Michała i Oli zaoferowała nam mieszkanko do dyspozycji, więc na miejscu postanowiliśmy spędzić przedłużony weekend. Noclegu w Ogrodzieńcu nie udało się namierzyć, ale za to w Zawierciu trafiliśmy na bardzo urokliwą miejscówkę.
Wyjechaliśmy po pracy, ok. godz. 16.00, kierunek Poraj, Myszków, Zawiercie. Żeby nie popaść w rutynę, od Żarek zmieniliśmy ścieżkę i do Myszkowa, a później dalej w stronę Zawiercia jechaliśmy zupełnie nieznanymi nam ścieżkami. Było to powodem małego zamieszania. W bookingu nie był podany adres noclegu, a jedynie pinezka wskazywała gdzie mamy dojechać. Był tez oczywiście telefon do właściciela. Natomiast wierząc, że pinezka jest dobrym namiarem kierowaliśmy się wskazaniem gps. W okolice Zawiercia (i pinezki) dotarliśmy k. 19.00, ale nigdzie nie widać było naszego obiektu. W aplikacji wskazałem więc, żeby mapy.google poprowadziły nas do miejsca określonego na bookingu. Okazało się, że mapy.google wskazują, by zjechać do Zawiercia - ok. 15 minut jazdy i klucząc uliczkami dotarliśmy na osiedle, które w żaden sposób nie przypominało okolicy z fotek bookingu. Dopiero wówczas zadzwoniliśmy do właściciela, który podał nam adres. Musieliśmy wspiąć się z powrtotem w okolice, które rowerami minęliśmy niemal godzinę wcześniej. Zmęczeni dotarliśmy na nocleg. Miejscówka wynagrodziła nam niedogodności związane z dojazdem.


Kategoria Rodzinnie, Rajdy


Dane wyjazdu:
41.11 km 02:28 h
16.67 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h

Poraj i Olsztyn

Piątek, 29 lipca 2022 · dodano: 10.08.2022 | Komentarze 0

Pożarówką do Poraja, a później do Olsztyna na obiadek. Pysznie.