Info
Jestem Mariusz z Częstochowy. Od 13 września 2010 r przejechałem 27816.03 kilometrów, głównie po asfalcie (dlatego tylko 2800.86 w terenie). Jeżdżę z prędkością średnią 17.56 km/h.Więcej o mnie.
2026
2025
2024
2023
2022
2021
2020
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010 Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Maj3 - 0
- 2026, Kwiecień4 - 0
- 2026, Marzec1 - 0
- 2026, Luty3 - 0
- 2025, Listopad3 - 0
- 2025, Lipiec2 - 0
- 2025, Czerwiec8 - 0
- 2025, Maj8 - 0
- 2025, Kwiecień1 - 0
- 2024, Lipiec3 - 0
- 2024, Czerwiec2 - 0
- 2024, Maj7 - 0
- 2024, Kwiecień3 - 0
- 2024, Luty1 - 0
- 2023, Lipiec1 - 0
- 2023, Czerwiec4 - 0
- 2023, Maj9 - 0
- 2022, Sierpień3 - 1
- 2022, Lipiec2 - 0
- 2022, Czerwiec4 - 0
- 2022, Maj10 - 0
- 2022, Kwiecień2 - 0
- 2022, Marzec1 - 0
- 2021, Sierpień3 - 0
- 2021, Maj7 - 0
- 2021, Kwiecień2 - 0
- 2020, Listopad1 - 0
- 2020, Sierpień3 - 0
- 2020, Lipiec8 - 5
- 2020, Czerwiec4 - 0
- 2020, Maj5 - 0
- 2020, Marzec1 - 0
- 2019, Sierpień1 - 0
- 2019, Czerwiec4 - 0
- 2019, Maj6 - 2
- 2019, Kwiecień1 - 0
- 2019, Luty1 - 0
- 2018, Listopad1 - 0
- 2018, Październik2 - 0
- 2018, Wrzesień1 - 0
- 2018, Sierpień1 - 0
- 2018, Czerwiec1 - 0
- 2018, Maj9 - 1
- 2018, Kwiecień4 - 0
- 2018, Marzec2 - 0
- 2018, Styczeń3 - 0
- 2017, Listopad1 - 0
- 2017, Wrzesień1 - 0
- 2017, Sierpień2 - 0
- 2017, Czerwiec7 - 2
- 2017, Maj10 - 0
- 2017, Kwiecień2 - 2
- 2017, Marzec1 - 0
- 2016, Grudzień1 - 0
- 2016, Listopad1 - 0
- 2016, Czerwiec6 - 4
- 2016, Kwiecień2 - 2
- 2015, Grudzień1 - 3
- 2015, Październik1 - 2
- 2015, Wrzesień1 - 0
- 2015, Sierpień1 - 0
- 2015, Lipiec4 - 4
- 2015, Czerwiec5 - 6
- 2015, Maj6 - 3
- 2015, Kwiecień1 - 0
- 2015, Marzec7 - 2
- 2015, Luty1 - 0
- 2015, Styczeń4 - 3
- 2014, Grudzień1 - 0
- 2014, Listopad2 - 3
- 2014, Październik4 - 1
- 2014, Wrzesień6 - 2
- 2014, Sierpień6 - 4
- 2014, Lipiec3 - 4
- 2014, Czerwiec7 - 13
- 2014, Maj1 - 1
- 2014, Kwiecień5 - 10
- 2014, Marzec9 - 3
- 2014, Luty5 - 3
- 2014, Styczeń4 - 1
- 2013, Grudzień5 - 15
- 2013, Listopad5 - 3
- 2013, Październik6 - 1
- 2013, Wrzesień7 - 5
- 2013, Sierpień8 - 5
- 2013, Lipiec13 - 16
- 2013, Czerwiec12 - 16
- 2013, Maj9 - 15
- 2013, Kwiecień7 - 2
- 2013, Marzec6 - 9
- 2012, Grudzień1 - 1
- 2012, Listopad3 - 9
- 2012, Październik4 - 3
- 2012, Wrzesień9 - 9
- 2012, Sierpień1 - 1
- 2012, Lipiec4 - 12
- 2012, Czerwiec9 - 16
- 2012, Maj14 - 25
- 2012, Kwiecień6 - 9
- 2012, Marzec9 - 15
- 2011, Grudzień2 - 9
- 2011, Listopad4 - 7
- 2011, Październik8 - 9
- 2011, Wrzesień9 - 9
- 2011, Sierpień7 - 1
- 2011, Lipiec12 - 14
- 2011, Czerwiec13 - 35
- 2011, Maj9 - 15
- 2011, Kwiecień10 - 13
- 2011, Marzec6 - 10
- 2011, Luty1 - 3
- 2011, Styczeń2 - 5
- 2010, Grudzień3 - 0
- 2010, Listopad5 - 13
- 2010, Październik9 - 8
- 2010, Wrzesień7 - 1
Do rodzicow
Czwartek, 25 kwietnia 2019 · dodano: 28.04.2019 | Komentarze 0
Rodzinny wypad do Rodziców. Trzeba nam się zacząć ruszać, bo za miesiąc Wyprawa. Kategoria Po godzinach, Rodzinnie
Pierwszy raz
Sobota, 23 lutego 2019 · dodano: 01.03.2019 | Komentarze 0
Udało mi się wyciągnąć rower z piwnicy. Pierwsza przejażdżka w tym roku, więc nie jest dziwne, że dotarłem tylko do Olsztyna. Kilka chwil w Leśnym z rowerową bracią i powrót do domku. Sezon rozpocząć czas! Kategoria Po godzinach
Pająk i w Aleje
Sobota, 10 listopada 2018 · dodano: 14.11.2018 | Komentarze 0
Poranny pomysł - wycieczka do Pająka. W drodze odezwali się Waldek z Wiolą i umówiliśmy się na spotkanie w Alejach. Niechcący wyszła całkiem długa przejażdżka :cP Kategoria Po godzinach, Rodzinnie
Znowu rodzinnie. Tym razem Mstów
Niedziela, 14 października 2018 · dodano: 14.11.2018 | Komentarze 0
Znowu wycieczka rodzinna - przez Mstów i Przeprośną Górkę. Kategoria Po godzinach, Rodzinnie
Rodzinnie - Olsztyn
Sobota, 13 października 2018 · dodano: 14.11.2018 | Komentarze 0
Szybka rodzinna przejażdżka przez Srocko do Olsztyna :cP Kategoria Po godzinach, Rodzinnie
Złoty Potok (z CFR?)
Niedziela, 16 września 2018 · dodano: 21.09.2018 | Komentarze 0
Mimo, że noc miałem nieprzespaną - spotkaliśmy się w gronie absolwentów mat-fiz Sienkiewicza (rocznik '93 ;c)). Impreza skończyła się o 5 rano, o 8:00 prysznic, śniadanie i... na spotkanie z rowerzystami z CFR. No właśnie... Ostatnio coś forum powoli się wygasza i coraz rzadziej pojawiają się tam nowe wpisy. Na szczęście Maciek nie zapomina o mnie i daje znać o wycieczkach.Ekipę dopadłem przy Koksowni. Później przez Srocko do Olsztyna. Tego dnia był problem z zaopatrzeniem, bo większość sklepów była tej niedzieli zamknięta. Na szczęście w Olsztynie udało się uzupełnić zapasy i pognaliśmy przez Zrębice, Siedlec pod Bramę Twardowskiego. Tam dołączył do nas jeszcze Michaill. Już pełną ekipą wjechaliśmy w malowniczy teren, by przy Źródłach zrobić dłuższy postój. Jako, że mieliśmy ochotę spędzić na rowerach więcej czasu, wjechaliśmy w Złotym Potoku na obiad, a potem w dyskusji rozwiązaliśmy dylematy dotyczące powrotu. Padło na trasę "terenową", przez Aleję Klonów i szlakami turystycznymi w stronę Olsztyna. W Olsztynie oczywiście wizyta w Leśnym i powrót do Częstochowy przez Skrajnicę.
W Częstochowie na chwilę odłączyłem się od ekipy i udało mi się wypełnić rodzinne obowiązki - zapunktowałem u teściowej podejmując próbę na prawy cieknącej spłuczki. Dogoniłem jeszcze rowerzystów w RedPubie i czas było wracać do domku po wspaniałej rowerowej niedzieli.
P.S.
Spłuczkę naprawiłem dopiero dzisiaj - trzeba było wymienić jedną uszczelkę, ale myślę,że jako Zięciuniu, zapunktowałem.
Kategoria Rajdy
Rodzinne Ostrowy
Środa, 15 sierpnia 2018 · dodano: 22.08.2018 | Komentarze 0
Już na początku tygodnia zaplanowaliśmy z Anią, że w środę przejedziemy się gdzieś rowerkami. Pomysł ten tak mocno utrwalił się w naszych głowach, że nie zakłóciły planów chmury, które od rana straszyły deszczem. Wskoczyliśmy o 10.00 na rowerki i pojechaliśmy przez Kiedrzyn w stronę Ostrów. Po drodze zrobiliśmy małe ogniskowe zakupy. Na dojeździe nad zalew dopadła nas mżawka, ale niezrażeni znaleźliśmy spokojne miejsce na brzegu. Znalazłem trochę chrustu i w mig zapłonęło małe ognisko. Po zjedzeniu kiełbasek poleżeliśmy chwilę na kocyku i w stronę Borowej. Byliśmy tam umówieni na kawę, ale okazało się, że załapaliśmy się na obiadek.W drogę powrotną ruszaliśmy najedzeni i weseli. Gdy dojechaliśmy do Częstochowy, nie chciało nam się od razu wracać do domku, więc w Altanie przystanęliśmy na chwil kilka. Wspaniała rowerowa środa... :c)
Kategoria Po godzinach, Rodzinnie
Weekend w Maluszynie
Sobota, 9 czerwca 2018 · dodano: 17.07.2018 | Komentarze 0
Kolejna wycieczka z Anią. Tym razem większe przedsięwzięcie, ale po wyprawie na Warmię "większe" nie w pełni jest uzasadnione. Zrobiliśmy to, co często chodzi mi po głowie. Na działkę do Maluszyna fajnie jest pojechać rowerem.We dwoje, trochę zmodyfikowaną trasą przez Skrzydlów w stronę Maluszyna.
Tam uroczy wieczór z Arturem i Renatą. W niedzielę przesiedzieliśmy do 15:00 i ruszyliśmy w powrotną drogę.
Uroczy rodzinny weekend...
Rodzinnie: Gdańsk - Olsztyn (dzień V)
Środa, 30 maja 2018 · dodano: 17.07.2018 | Komentarze 0
Ostatni dzień jazdy... Zaczęło się od urokliwego przejazdu po wzgórzach porośniętych lasem i otoczonych polami i łąkami, a później dalej w stronę Olsztyna. Pogoda super, tylko jechać. Do Olsztyna dojechaliśmy w miarę wcześnie. Był nawet pomysł, żeby kolejny dzień spędzić nad wodą, ale okazało się, że do najbliższej plaży jest spory kawałek, a my zamknęliśmy rowery na bezpieczny nocleg. Pozostał nam spacer po Starym Mieście, obiadek w greckiej restauracji i wieczorna impreza w pokoju. Miłym akcentem było wypatrzenie jubilera, u którego wieki temu wybrałem pierścionek zaręczynowy ;c).Od razu opiszę dzień kolejny, bo rowerowo zawierał tylko dojazdy do/z dworca i grzech nań poświęcać wpis na bikestats osobny.
Podróż pociągiem minęła spokojnie. Tym razem mieliśmy wykupione bilety na wszystkie rowerki. Na wejście był delikatny zonk, bo się okazało, że inni rowerzyści nie mieli wykupionych i pozajmowali zarówno wieszaki, jak i nasze miejsca siedzące. Z wieszakami nie walczyliśmy, ale miejsca siedzące udało nam się wynegocjować.
Częstochowa powitała nas piękną pogodą, która... na wysokości ogródków działkowych przy Bór - Wypalanki przekształciła się w oberwanie chmury. Zanim dojechaliśmy pod nasz blok, byliśmy przemoczeni do suchej nitki. Tym bardziej mnie zdenerwowali Michał z Olą, bo nie chcieli wejść się osuszyć. Jedynie Waldek z Wiolą uniknęli prysznica - okazało się, że lało tylko w naszej okolicy.
Ale wyprawa - jak zwykle - SUPER!

P.S.
Moja Ania jechała w tym roku na rowerku wyposażonym w elektryczne wspomaganie i... był to strzał w dziesiątkę. Ania obawiała się trochę podjazdów, których na Warmii i Mazurach jest chyba... więcej niż w górach ;c). Rower z elektrycznym Turbo spisywał się super. W warunkach naszej wyprawy przejeżdżał dwa dni bez ładowania (ponad 110 km). Ładowarka działała nocą przez ok. 8 godzin i znowu można było pokonywać taki dystans. Wyczulona moimi radami Ania coraz sprytniej posługuje się przerzutkami, co wydatnie poprawia ekonomikę jazdy. Dla ludzi, którzy obawiają się, że odstają kondycyjnie od reszty peletonu - gorąco polecam tego typu konwersję roweru. To był bardzo dobry zakup.
Kategoria Rodzinnie, Wyprawy, Rodzinna wyprawa
Rodzinnie: Gdańsk - Olsztyn (dzień IV)
Wtorek, 29 maja 2018 · dodano: 17.07.2018 | Komentarze 0
Pożegnanie z przyjaciółmi nie było tak wylewne jak zwykle z dwóch powodów. Po pierwsze nie było ich rano w domu - musieli iść do pracy, a po drugie - nie było ostateczne, ale o tym później. Natomiast gospodarzy godnie zastąpiły ich Córy. Zjedliśmy razem śniadanie i ruszyliśmy dalej. Tym razem planowaliśmy wcześniej dojechać na miejscówkę w Kretowinach i skorzystać ze słońca nad brzegiem jeziora Narie. Ciężko mi się opisuje drogę, bo minęło już sporo czasu, a ja pamiętam jedynie, że na Warmii i Mazurach jest po prostu pięknie. Drogi którymi jechaliśmy są mało uczęszczane, często zjeżdżaliśmy na szutry i ubite drogi gruntowe. Raj dla turystów rowerowych. Skwar tego dnia był naprawdę okrutny, tym większe oczekiwania mieliśmy co do popołudniowego plażowania.Nocleg w Kretowinach rezerwowaliśmy podczas krótkiego postoju w trasie. Gospodarz obiecał podjechać i przygotować go w ciągu godzinki (widocznie byliśmy pierwszymi gośćmi w tym roku). Domek był na sporej górce, ale za to przytulny i z miejscem na grilla. Miało to znaczenie, bo gdy dojechaliśmy w końcu na plażę, pomyśleliśmy sobie, żeby zaprosić do nas Przyjaciół z Dobrego Miasta. Dla nich to tylko 40 minut samochodem. Poleżeliśmy na plaży, wykąpaliśmy się i gdy ekipa była już w komplecie wróciliśmy na wieczorne pogaduchy do domku. Siedzieliśmy do późnej nocy, atakowani przez komary (żeby nie było, że było, że sama słodycz nas spotyka).
Kategoria Rodzinnie, Wyprawy, Rodzinna wyprawa

