avatar

Info

Jestem Mariusz z Częstochowy. Od 13 września 2010 r przejechałem 28304.84 kilometrów, głównie po asfalcie (dlatego tylko 2812.06 w terenie). Jeżdżę z prędkością średnią 17.56 km/h.
Więcej o mnie. button stats bikestats.pl 2026 button stats bizkestats.pl 2025 button stats bizkestats.pl 2024 button stats bizkestats.pl 2023 button stats bizkestats.pl 2022 button stats bizkestats.pl 2021 button stats bizkestats.pl 2020 button stats bizkestats.pl 2019 button stats bizkestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl 2011 button stats bikestats.pl 2010

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy markon.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

Po godzinach

Dystans całkowity:11710.86 km (w terenie 763.13 km; 6.52%)
Czas w ruchu:612:56
Średnia prędkość:19.05 km/h
Maksymalna prędkość:75.53 km/h
Suma podjazdów:8849 m
Maks. tętno maksymalne:151 (82 %)
Maks. tętno średnie:110 (59 %)
Suma kalorii:18324 kcal
Liczba aktywności:256
Średnio na aktywność:45.75 km i 2h 24m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
53.50 km 02:35 h
20.71 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h

Niedzielna przejażdżka

Niedziela, 30 stycznia 2011 · dodano: 30.01.2011 | Komentarze 3

Słoneczko tak ładnie z rana świeciło, że skusiłem na wycieczkę. Ogłoszenie na forum nie przyniosło efektu, dlatego tym razem pojechałem sam. Zwykle w takim wypadku ruszam w stronę Olsztyna (to taki "naturalny kierunek"), ale tym razem - w drugą stronę.
Najpierw przez Dźbów i Konopiska nad kąpielisko w Pająku. Nikt się nie kąpał, więc długo nie posiedziałem. Stamtąd pojechałem przez Aleksandrię w stronę Blachowni. Chyba faktycznie byłem nastawiony, że trafię na jakiś "Klub Morsa", ale oba zalewy skute lodem, a wycinanie przerębli to udręka - nie dziwmy się morsom, że odpuściły.
Do tej pory słoneczko ładnie świeciło, chociaż temperatura oscylowała wokół zera. W Blachowni niebo się zachmurzyło i powstał dylemacik niczym z Shakespeare'a - To ride or not to ride, that is the question ;c). Pojechałem dalej.
Droga z Blachowni do Wręczycy Wielkiej ma swój urok - cały czas przez lasy. We Wręczycy skręciłem na Częstochowę i zapowiedziałem się u rodziców na kawkę. A stamtąd, po spełnieniu synowskiego obowiązku, wróciłem do domku na obiadek. To była udana niedziela :cP.
Kategoria Po godzinach


Dane wyjazdu:
50.20 km 02:30 h
20.08 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h

Poloneza czas zacząć...

Niedziela, 16 stycznia 2011 · dodano: 16.01.2011 | Komentarze 2

Myślałem, że nic nie zmusi mnie do tego, by wyjechać z domu rowerem w deszczu. Jak zwykle - nie miałem racji. PRZEMO2 rzucił lekką przynętę, a ja łyknąłem... jak młoda czapla.
O 10.00 pod Skansenem - lekko mży. Plan: do Olsztyna (gdyby brakło paliwa, zatankować) i powrót. Ruszyliśmy we dwóch, przez Guardian i Kusięta.
W Olsztynie "u Kota" spotkaliśmy krzarę i anwi. Nie brałem udziału w arktycznych wyprawach świąteczno-noworocznych i dlatego dopiero dzisiaj miałem możliwość pogratulować anwi zeszłorocznego dystansu (który ja podaję, gdy ubezpieczyciel pyta o roczny przebieg samochodu ;c).
"U Kota" dołączył do nas jeszcze STi. Już w piątkę zrobiliśmy małą pętelkę: Olsztyn - Biskupice - Zrębice - Olsztyn. Na rynku w Olsztynie miałem przyjemność poznać osobiście jurczyka . Nasz mały peleton rozdzielił się tutaj - większość skręciła na Srocko, a ja z jurczykiem (nękając go pytaniami na temat jego wypraw rowerowych) wróciliśmy "starą trasą" do Częstochowy.
Tym samym sezon 2011 uważam za otwarty!
Kategoria Po godzinach


Dane wyjazdu:
51.70 km 03:20 h
15.51 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h

Pająk

Poniedziałek, 22 listopada 2010 · dodano: 22.11.2010 | Komentarze 0

Jesienna wycieczka do Pająka. Chciałem sprawdzić, czy na zimę nie spuszczają wody ;c). Wody nie spuszczają, ale pogoda nie sprzyjała kąpieli. Tempo spacerowe, powrót przez Aleksandrię, Blachownię do Częstochowy. Odwiedziłem jeszcze Północ. Wieczorem dostałem SMS o planowanym na niedzielę wyjeździe do Olsztyna, jednak... na nockę zaplanowana była impreza i, jak słusznie przewidywałem, nie udało mi się zwlec z wyrka. Nic to... Jeszcze nie koniec sezonu!!! :cP
Kategoria Po godzinach


Dane wyjazdu:
46.60 km 02:15 h
20.71 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h

Kawa w Kamyku

Czwartek, 11 listopada 2010 · dodano: 11.11.2010 | Komentarze 5

Pogoda trochę z rana oszukała słoneczkiem... Z pogodą jak z kobietą - "zmienną jest". Przy towarzyszeniu AB'by, wypad pod wiatr do Kamyka. Tam gorąca kawa...
Na powrocie delikatna mżawka, ale nie zniechęciła ona do wydłużenia z lekka trasy.
Przez Lgotę na Lisiniec i była okazja zajrzeć do bunkrów w okolicy cmentarza komunalnego. Dwa stoją tuż przy drodze, trzeci...znalazł się za cmentarnym ogrodzeniem. Do trzeciego zajrzę innym razem ;c).
Może to jeszcze nie koniec sezonu?

Kategoria Po godzinach


Dane wyjazdu:
38.60 km 01:45 h
22.06 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h

Wyspokoić po weekendzie...

Niedziela, 7 listopada 2010 · dodano: 07.11.2010 | Komentarze 2

Częstochowa-Guardian-Kusięta-Turów-Olsztyn-Skrajnica-Guardian-Częstochowa. W Turowie dopadła mnie mżawka, ale może potrzeba było trochę wody na głowę, by ochłonąć... Wracałem już po zmierzchu. Coś wcześnie noc się robi.

Kategoria Po godzinach


Dane wyjazdu:
47.00 km 02:05 h
22.56 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h

Akcja "Znicz" c.d.

Poniedziałek, 1 listopada 2010 · dodano: 01.11.2010 | Komentarze 0

Rano piękna pogoda - grzech się nie przejechać. Tym razem "zbadałem natężenie ruchu ;c)" koło cmentarzy na Rocha i na Lisińcu.
Po drodze odwiedziłem brata. Na Lisińcu spotkałem Agnieszkę z Damianem.
Cudowne warunki jazdy, więc postanowiłem wrócić okrężną drogą przez Wręczycę Wielką, Blachownię, Dźbów (oczywiście badając, czy na tamtejsze cmentarze łatwiej dotrzeć rowerem, czy samochodem ;c)). Dobrze wybrałem trasę. Droga z Wręczycy do Blachowni i dalej na Dźbów cały czas przez ubarwione jesienią lasy.
Okazuje się, że w listopadzie też da się jeździć rowerkiem 8cP

Kategoria Po godzinach


Dane wyjazdu:
67.20 km 03:30 h
19.20 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h

Akcja "Znicz",

Niedziela, 31 października 2010 · dodano: 31.10.2010 | Komentarze 0

Nic nie zapowiadało takiej wycieczki. Gdy się rano obudziłem, zorientowałem się, że los (zmiana czasu na zimowy) podarował mi dodatkową godzinę przed zaplanowanym na południe obiadem u teściowej. Szybko więc na rower...
Gdzie jechać? Postanowiłem sprawdzić, czy rower jest dobrym środkiem komunikacji w Halloween - kierunek Cmentarz Kule. Ustalmy - jest doskonałym środkiem komunikacji (jeśli nie liczyć dyskomfortu chodzenia między grobami w pampersie)...
Będąc na północy okazało się, że czasu jeszcze sporo - powstał pomysł wycieczki do Mstowa przy towarzyszeniu AB'by. W stronę Mstowa górka za górką - każdy podjazd jednak daje wizję zjazdu w drodze powrotnej (każdy zjazd natomiast... o tym nie myślałem :c]). Krótki odpoczynek na rynku i z powrotem.
Ponaglało mnie kilka telefonów z domu, ale... na obiad i tak nie zdążyłem. Gdy byłem przy Alei Pokoju, rodzinka ruszyła na groby do Wrzosowej. W końcu daleko nie jest - tam ich dogoniłem.
Gdy jechałem Aleją Niepodległości, w radiu mówiono o halnym, który wieje w górach. Przekonałem się na własnej skórze, że podmuchy docierają do... Jasnej Góry. Do Wrzosowej cisnąłem pod taki wiatr, że zacząłem rozważać kupno roweru poziomego ;c). Na powrocie potwierdziło się, że z wiatrem, tak jak z tymi podjazdami - po zmianie kierunku dostrzega się pozytywy ;c).

Kategoria Po godzinach


Dane wyjazdu:
38.60 km 02:40 h
14.48 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h

Złoty Potok (prawie)

Sobota, 30 października 2010 · dodano: 30.10.2010 | Komentarze 0

Chciałem pokazać BMK drogę do Złotego Potoku szlakiem, którym tydzień temu przegonił mnie STi. Pogoda cudowna, tempo spacerowe... wszystko pięknie się zapowiadało.
Aleja Pokoju - Guardian - rowerowy do Skrajnicy. Po drodze minęliśmy michaill'a (zachował czujność i kiwnął ręką ;) ) Skrajnica - Olsztyn - i dalej do Zrębic. W Zrębicach koło kościoła na czerwony. I niestety... za Pabianicami pomyliłem drogę z lekka. Zamiast trzymać się czerwonego, odbiłem w lewo i wrzuciło na szlak na początku oznaczony jako czarny rowerowy, który... przeszedł w dłuugi zjazd do Piasku. Do Piasku nie udało się nawet dojechać, bo po drodze złapałem gumę. Zapas został wykorzystany tydzień temu na wycieczce z STi i Faki'm, a ja, ufny w swój fart, nie kupiłem dętki, ani łatek. Tak więc... Udało mi się dotoczyć rower szosą do Skrajnicy, skąd byłem zmuszony ściągnąć posiłki.
Wizyta w Decathlonie pozwoliła zabezpieczyć się na przyszłość przed koniecznością upychania roweru w bagażniku. Nowa dętka, dwie załatane na zapasie.
Jutro zapowiada się piękna pogoda...

Kategoria Po godzinach


Dane wyjazdu:
62.40 km 02:45 h
22.69 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h

Złoty Potok

Niedziela, 24 października 2010 · dodano: 25.10.2010 | Komentarze 3

Michaill dał na forum sygnał zbiórki, uzależniając godzinę spotkania od zakończenia wyścigu F1. Jak zwykle okazało, że ze mnie żaden kibic (po prostu - są rzeczy, które przyjemniej jest uprawiać, niż oglądać: sport, seks... ;c) - nie doczekałem końca transmisji.
Na miejscu czekał Faki, a niebawem dojechał STi. Już wspólnie na michaill'a się... nie doczekaliśmy ;c).
STi podjął się trudnej roli przewodnika i... dyrygenta. Tempo narzucił...hmmm...swoje. Tym razem udało mi się nie wyzionąć ducha, ale jak się za siebie nie wezmę, to mogło mi się to udać ostatni raz :cP.
Pojechaliśmy przez Guardian i Skrajnicę do Olsztyna, skąd już niemal wyłącznie leśnymi ścieżkami do Złotego Potoku. Szlak różnił się nieco od tego, w który zapuściliśmy się jakiś czas temu z Jarkiem - był przyjaźniejszy dla rowerów.
Mimo to udało mi się przebić pierwszy raz dętkę. Jak widać nie jeżdżę zbyt aktywnie. Jedna złapana "guma" na półtora roku użytkowania roweru - żaden wynik). Krótkie posiedzenie w Złotym Potoku i powrót. W powrotnej drodze doceniłem narzucone tempo, gdyż dzięki temu nie spóźniłem się zanadto na imieniny brata. Rafale - WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!
Kategoria Po godzinach


Dane wyjazdu:
15.50 km 01:00 h
15.50 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h

Cmentarz żydowski

Poniedziałek, 4 października 2010 · dodano: 04.10.2010 | Komentarze 2

Po pracy nie ma za dużo czasu na jeżdżenie. Jednak korzystając ze słonecznej pogody postanowiłem jeszcze raz podjechać na Cmentarz żydowski.
Pospacerowałem pomiędzy kamiennymi nagrobkami porośniętymi bluszczem. Jestem pod wrażeniem tego miejsca i... zażenowany, że dopiero dwa dni temu tam trafiłem.
Zrobiłem kilka fotografii, przeczytałem tablicę informacyjną przy bramie, ale tutaj nie będę udawał historyka. Lepiej zrobię odnośnik do wikipedii ;c):
Cmentarz żydowski w Częstochowie
Kategoria Po godzinach