avatar

Info

Jestem Mariusz z Częstochowy. Od 13 września 2010 r przejechałem 27816.03 kilometrów, głównie po asfalcie (dlatego tylko 2800.86 w terenie). Jeżdżę z prędkością średnią 17.56 km/h.
Więcej o mnie. button stats bikestats.pl 2026 button stats bizkestats.pl 2025 button stats bizkestats.pl 2024 button stats bizkestats.pl 2023 button stats bizkestats.pl 2022 button stats bizkestats.pl 2021 button stats bizkestats.pl 2020 button stats bizkestats.pl 2019 button stats bizkestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl 2011 button stats bikestats.pl 2010

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy markon.bikestats.pl

Archiwum bloga

Dane wyjazdu:
86.16 km 05:01 h
17.17 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h

Mazury i dalej.... - dzień I

Niedziela, 15 czerwca 2014 · dodano: 01.07.2014 | Komentarze 0

Nareszcie! Kolejny etap naszej Wyprawy Dookoła Polski doszedł do skutku.
Początkowo miało nas jechać dziewięcioro – ośmioro rowerzystów i kierowca. Niestety, w miarę jak zbliżał się termin wyjazdu, ekipa się skurczyła delikatnie. Ci, którym się nie udało zrealizować planu, niech żałują... ale nie za mocno – przecież na pewno będzie jeszcze nie jedna okazja, by pojeździć razem.
Miałem na głowie tyle spraw związanych z sypiącym się planem, że niektórzy z uczestników o zmianie terminu wyjazdu z niedzielnego na poniedziałkowy dowiedzieli się w ostatniej chwili (Maćku – wybacz!) A pojechaliśmy w składzie: Waldek, Agnieszka „Abovo”, Maciek „CSA”, Robert, Jarek i ja. Jarek w sumie dojechał do nas dopiero na trzeci dzień, ale na pewno od soboty towarzyszył nam duchem ;).
W związku z tym, że pozostało nas sześcioro chętnych zbędne stało się przygotowywanie przyczepy na rowery i wypożyczanie busa. Do przewiezienia 6 rumaków i ich jeźdźców przystosowany został nasz rodzinny „wycieczkobus”.



Udało nam się spakować i k. 17.00 w doskonałych nastrojach ruszyliśmy w stronę Olsztyna.
Pierwszą noc mieliśmy spędzić u moich przyjaciół w Dobrym Mieście. Tam zakończyliśmy eskapadę w zeszłym roku, po zjechaniu Wybrzeża. Do Dobrego Miasta dojechaliśmy k. 23.00, ale i tak posiedzieliśmy ze dwie godzinki wspominając poprzednią wycieczkę i snując plany na tą nadchodzącą.
Rano śniadanie, pożegnanie z Przyjaciółmi i w drogę!



Plan na ten dzień zakładał przejechanie przez Mrągowo, Mikołajki i nocleg w okolicach Rynu. Ruszyliśmy w stronę Jezioran, a potem kawałek na Biskupiec... Tutaj zaszła pierwsza z dwóch sytuacji, gdy nasz peleton na moment się rozdzielił. Maciek z Robertem wysforowali się do przodu i byli już pod Biskupcem, gdy tymczasem mój Garminek wskazywał, by wjechać w bardziej podrzędne drogi. Po telefonicznej konsultacji, ja z Waldkiem i Abovo pojechaliśmy kluczyć po wioskach, a Maciek z Robertem pomknęli prostszą ścieżką. Efekt był taki, że Maciek z Robertem do Mrągowa dojechali pół godziny przed nami, ale za to my mieliśmy możliwość zetknąć się z tym, co miało umilać nam wycieczkę w kolejnych dniach – z szutrami, brukiem i... wszechobecnymi podjazdami :cP.



W Mrągowie podczas obiadokolacji uznaliśmy, że może najwyższy czas zacząć rozglądać się za noclegiem. Zdawaliśmy sobie sprawę, że zorganizowanie spania na jedną noc dla 5 osób może być jeśli nie trudne, to co najmniej drogie. Po pierwszych niepowodzeniach udało nam się wynająć domek kempingowy dla całej ekipy za 150 zł – w Mrągowie przy ul. Wojska Polskiego. Gospodarze – Pani Ania i Pan Tomek przyjęli nas bardzo miło, spróbowaliśmy rybek i... innych lokalnych wyrobów. Mnie smakowało wszystko :cP Przy grillu siedzieliśmy do późna – to był naprawdę udany początek.




Dane wyjazdu:
88.64 km 04:16 h
20.78 km/h:
Maks. pr.:70.64 km/h

Bobolice

Czwartek, 1 maja 2014 · dodano: 18.05.2014 | Komentarze 1

Syn mojego kuzyna - Karol - zawsze z zainteresowaniem przysłuchiwał się opowieściom o naszych wyprawach rowerowych. Gdy podczas któregoś ze spotkań obiecałem mu, że zabiorę go na przejażdżkę po Jurze, zapalił się bardzo do pomysłu.
Okazja nadarzyła się 1 maja. Kuzyn z rodzinką przyjechali do nas w odwiedziny. Namówiłem ich, by przywieźli ze sobą rower dla Karola. Na wycieczkę namówiłem też Michała i we trzech pojechaliśmy zdobywać Bobolice i Mirów.
Rowerami ruszyliśmy k. 10.00, a nasze rodzinki miały dojechać do nas na miejsce samochodami. Pojechaliśmy najpierw "pożarówką" w stronę Biskupic, stamtąd przez Zrębice do Siedlca - tam skręciliśmy w stronę "czerwonego" szlaku i Aleją Klonową zjechaliśmy do Złotego Potoku.
Pogoda była wspaniała, po pierwszych kilometrach udało nam się przekonać Karola, by nie szarżował zbytnio, bo droga przed nami długa.
W Złotym Potoku chwila odpoczynku i dalej, w stronę Niegowej i Bobolic. Na tym odcinku zdarzyły się ze dwa podjazdy ostrzejsze i dłuższe niż w Biskupicach. Karol musiał docenić wówczas nasze rady, że warto siły rozkładać na całą trasę ;c).
Do Bobolic dojechaliśmy w dobrych humorach. Pod Zamkiem poczekaliśmy na resztę ferajny.
Błędem taktycznym było, że nie zjedliśmy tam porządnego posiłku - może zapobiegłoby to krótkiemu kryzysowi, który dopadł nas w  powrotnej drodze.
Z Bobolic ruszyliśmy w stronę Mirowa i dalej na Żarki. Z Mirowa do Żarek jest wytyczona bardzo fajna droga rowerowa, natomiast akurat na tym odcinku wiaterek dał nam ostro popalić i wjeżdżając do Żarek dopadła nas "ssawka". Dobrze, że trafiliśmy na otwarty sklepik, więc dostarczyliśmy organizmom odpowiednią dawkę kalorii na dalszą drogę. Coraz częściej padał cytat z filmu "Shrek" - "Daleko jeszcze?" :cP.
Udało nam się dotoczyć przez Przybynów do Masłońskich i Poraja i dalej do Wrzosowej.
Karol był wyczerpany na maksa, ale za nic nie chciał dać się namówić by ściągnąć samochód, który ulżyłby trudom na ostatnich kilometrach. Brawo Karol!
Wieczorem urządziliśmy ognisko i wspominaliśmy przy piwku całodzienne trudy - oczywiście piwko pili tylko pełnoletni uczestnicy rowerowej wyprawy i rodzinnej wycieczki ;c).
Kategoria Rajdy, Rodzinnie


Dane wyjazdu:
141.09 km 06:40 h
21.16 km/h:
Maks. pr.:53.88 km/h

Kraków z CFR

Niedziela, 6 kwietnia 2014 · dodano: 10.04.2014 | Komentarze 4

Kolejna (moja już czwarta) wycieczka do Krakowa z rowerzystami skupionymi wokół Częstochowskiego Forum Rowerowego. W mojej świadomości powoli ugruntował się pogląd, że przynajmniej raz w roku przejechać się tam trzeba.
Gdy na piątek zostało zaplanowane ognisko rowerowe, od razu pomyślałem, że wiosenna inauguracja inauguracja mogłaby potrwać do końca weekendu. Pomysł został rzucony na FORUM. Odzew jak zwykle budujący - uzbierało się nas 10 osób. To już całkiem fajny peleton.
Na wypad dali się namówić Michał z Waldkiem. W czerwcu planujemy razem wyprawę na Mazury, mały trening jak znalazł.
Wyjechaliśmy przed 8.00, na Rynku pod Sukiennicami byliśmy o 16.00. Po drodze był Ojców i zjazd Doliną Prądnika. Urocza wycieczka.
Przed wyjazdem martwiliśmy się ponoć o powrót, gdyż PKP zamieściło w uwagach dotyczących pociągu "ograniczenia w przewozie rowerów". Kolejnych wycieczkowiczów uspokajam - nie ma żadnego problemu. Pani Konduktor zapytana o to ograniczenie powiedziała, że możemy pakować rowery pod sufit. Tak więc... można się wybrać w 50 osób - ale to następnym razem.
Następnym razem nie zapomnę gitarki - w pociągu musieliśmy śpiewać a capella.
Fotek nie robiłem, ale można je obejrzeć u Abovo, STI i Matiza.
Ja natomiast zapisałem ślad GPS.

Kategoria Rajdy


Dane wyjazdu:
31.82 km 01:34 h
20.31 km/h:
Maks. pr.:38.86 km/h

Ognisko z CFR

Piątek, 4 kwietnia 2014 · dodano: 05.04.2014 | Komentarze 1

Arek rzucił propozycję wiosennego ogniska. Jak zwykle odzew był szeroki. Stawiło się nas chyba z 15 osób. Dojechałem z Michałem z małym spóźnieniem.
Ognisko jest okazją do pogadania ze starymi znajomymi i poznania nowych ludzi z forum. Nie tylko z forum... Jeziu zadbał o to, by ognisko odbyło się pod hasłem "To idzie młodość".
Posiedzieliśmy przy ogniu do późnej nocy. Mimo, że temperatura zaczęła spadać, nie zmarzłem ani troszkę. Powrotna droga minęła szybko na dyskusjach, w których tematem przewodnim była planowana na niedzielę wycieczka do Krakowa. Oby pogoda dopisała :cP!
Kategoria Po godzinach


Dane wyjazdu:
33.16 km 02:24 h
13.82 km/h:
Maks. pr.:37.41 km/h

Olsztyn z Dziewczynami (i Synem)

Poniedziałek, 31 marca 2014 · dodano: 05.04.2014 | Komentarze 0

Podczas sobotniego wieczoru z przyjaciółmi powstał plan niedzielnego wyjazdu rowerowego. Udało mi się na przejażdżkę namówić moją Koleżankę Małżonkę. Michał, Jarek i Zebek mieli zawodowe plany, ale ich żonki postanowiły się przyłączyć. A o to, żebym nie był jedynym błogosławionym między niewiastami, zadbał mój Syn ;c).
Spotkaliśmy się u Oli i dalej już wesołą drużyną przez Słowik na drogę przeciwpożarową. Do Olsztyna dojechaliśmy w pogodnych nastrojach. Dzieci zjadły lody, a dorośli odpoczęli chwilkę w Leśnym. Spotkaliśmy Gawła z Synem i Zbyszka i Bartka... W Leśnym był taki tłum, że właścicielowi mógł tego dnia przyjść do głowy plan rozbudowy lokalu i zatrudnienie kilkunastu osób.
Na powrocie przykry epizod. Ola jadąc z górki złapała kołem pobocze i chcąc wydostać się z powrotem na asfalt zbyt gwałtownie szarpnęła kierownicą. Wywróciła się i poturbowała mocno. Przykry finał wycieczki. Po powrocie okazało się, że profilaktycznie lekarz zalecił opatrunek gipsowy. Wracaj do zdrowia, Olu!
Kategoria Rodzinnie


Dane wyjazdu:
46.82 km 02:08 h
21.95 km/h:
Maks. pr.:46.19 km/h

Bez gitary, ale... ;c)

Sobota, 29 marca 2014 · dodano: 31.03.2014 | Komentarze 1

Wczoraj po Masie nasłuchałem się na temat rowerowych planów na sobotę. Pozazdrościłem...
Pogoda zapowiadała się pięknie, ale ciążyło na mnie zobowiązanie, które mogło zakłócić delikatnie rowerowe plany. Obiecałem koledze z pracy, że kupię mu pokrowiec na gitarę, struny i tuner. Najpierw powinność, potem przyjemność. Pojechałem w stronę Centrum, żeby zrobić zakupy. W muzycznym zeszła mi prawie godzina.
Wszystko wskazywało na to, że nie dogonię nikogo z ludzi, którzy poprzedniego dnia umawiali się na przejażdżkę. Wobec tego postanowiłem zrobić przejażdżkę do Olsztyna, licząc na to, że spotkam kogoś i nie będę zmuszony pedałować samotnie.
A ponieważ bardzo dawno nie jechałem do Olsztyna przez Srocko, z sakwami wypełnionymi muzycznymi akcesoriami, ruszyłem w stronę ul. Legionów. Samotnie jedzie się dość "zachowawczo". Dotoczyłem się do Kusiąt i dopiero tutaj, gdy wyprzedziło mnie dwóch nieznanych rowerzystów na góralach, podkręciłem tempo. Siadłem im na kole i dotoczyłem się do Rynku w Olsztynie. Stamtąd do Leśnego - nie zawiodłem się... Przy stoliku siedziała Abovo z Helenką. Dołączyłem się i... podjadłem im trochę frytek. Potem dojechali jeszcze Zbyszek z Rafałem, więc na powrocie był nas spory peleton.
Tak zakończyła się ta rowerowa sobota. Od niedzieli czas letni - będzie więcej czasu na jazdę ;c)
Kategoria Po godzinach


Dane wyjazdu:
24.41 km 01:34 h
15.58 km/h:
Maks. pr.:38.49 km/h

97 Masa Krytyczna

Piątek, 28 marca 2014 · dodano: 31.03.2014 | Komentarze 0

Tym razem udało mi się dotrzeć na Masę. Nie tylko mnie.... Było nas ponad 100 osób!
Po masie krótkie posiedzenie w "Altanie". Posiedzenie owocne - zapadły pierwsze decyzje dotyczące ogniskowego rozpoczęcia sezonu.
Kategoria Masa Krytyczna


Dane wyjazdu:
33.69 km 01:50 h
18.38 km/h:
Maks. pr.:38.12 km/h

Sobota... zrobiła się rowerowa

Sobota, 22 marca 2014 · dodano: 28.03.2014 | Komentarze 2

Pogoda w sobotę zrobiła się piękna. Korzystając ze sprzyjającej aury, wskoczyłem na rower i pognałem w kierunku miasta. Gdy spotkałem Abovo jadącą do Olsztyna nie mogłem sobie odmówić popedałowania we dwoje. Do Olsztyna i z powrotem. Temperatura 21 st. C!
Natomiast w niedzielę...
Dostałem zaproszenie z synem na samochodowy rajd terenowy. Ok. 60 km na drugim biegu - same szutry. Byłem "namiastką pilota". Może któryś z rowerzystów skorzysta ze śladu gps:







Kategoria Po godzinach


Dane wyjazdu:
32.97 km 01:55 h
17.20 km/h:
Maks. pr.:42.51 km/h

Dzień Kobiet :cD

Niedziela, 9 marca 2014 · dodano: 09.03.2014 | Komentarze 0

Dzień Kobiet.
Byłem przekonany, że na trasie dzisiejszej wycieczki spotkam niejedną rowerzystkę, więc zakupiwszy kilka tulipanów wypełniłem nimi sakwę.
I nie przeliczyłem się. Zanim wróciłem do domu, musiałem kwiatów dokupić ;c)
Urocza przejażdżka!
Kategoria Po godzinach


Dane wyjazdu:
20.02 km 01:20 h
15.02 km/h:
Maks. pr.:31.39 km/h

Z Dzieciakami do Dziadków

Niedziela, 9 lutego 2014 · dodano: 12.02.2014 | Komentarze 1

Dzieciaki mnie zaskoczyły. Same zaproponowały rowerową przejażdżkę. Nie mogłem zmarnować takiego ambitnego zrywu młodzieży. Siedliśmy na rowery i w Aleje, a później do Dziadków.
W powrotnej drodze przykra przygoda. Córka omijając dziurę straciła równowagę i upadła. Skończyło się na zadrapaniach, siniakach i strachu (moim).
Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Niedzielna przygoda wybiła z ręki Córy wszystkie argumenty używane przez nią w dyskusjach na temat "Po co mi ten kask?". Od dzisiaj już chyba nie będzie podnosić tego estetycznego problemu, a przez jakiś czas przypominać jej o tym będzie mniej estetyczny siniak na brodzie ;c).
Kategoria Rodzinnie