avatar

Info

Jestem Mariusz z Częstochowy. Od 13 września 2010 r przejechałem 27816.03 kilometrów, głównie po asfalcie (dlatego tylko 2800.86 w terenie). Jeżdżę z prędkością średnią 17.56 km/h.
Więcej o mnie. button stats bikestats.pl 2026 button stats bizkestats.pl 2025 button stats bizkestats.pl 2024 button stats bizkestats.pl 2023 button stats bizkestats.pl 2022 button stats bizkestats.pl 2021 button stats bizkestats.pl 2020 button stats bizkestats.pl 2019 button stats bizkestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl 2011 button stats bikestats.pl 2010

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy markon.bikestats.pl

Archiwum bloga

Dane wyjazdu:
50.44 km 01:22 h
36.91 km/h:
Maks. pr.:28.85 km/h

Do pracy

Piątek, 21 czerwca 2013 · dodano: 22.06.2013 | Komentarze 3

Konsekwentnie rano do pracy rowerkiem. Popołudniowy upał dawałby pewnie w kość, gdyby nie to, że przed powrotem do domu mam trzyminutową sesję w komorze kriogenicznej. Przy takiej pogodzie nic nie poprawia nastroju bardziej, niż kilka minut w temperaturze - 140 st. C :cP
Kategoria Do pracy


Dane wyjazdu:
30.45 km 01:10 h
26.10 km/h:
Maks. pr.:49.50 km/h

Szybki Olsztyn

Poniedziałek, 17 czerwca 2013 · dodano: 18.06.2013 | Komentarze 0

Po pracy mi się zdrzemnęło. Ale gdy się ocknąłem, od razu sumienie kazało mi biec do piwnicy po rower. Do Olsztyna starałem się nie schodzić poniżej 30 km/h. Krótkie posiedzenie "u kota" i spokojniejszy powrót. Pogoda super!
Kategoria Po godzinach


Dane wyjazdu:
39.16 km 02:44 h
14.33 km/h:
Maks. pr.:48.40 km/h

Niedziela z przyjaciółmi

Niedziela, 16 czerwca 2013 · dodano: 18.06.2013 | Komentarze 1

Na piątkowym ognisku padł pomysł na niedzielę - rowerowa przejażdżka do Olsztyna. W dniu wycieczki okazało się, że na rowerach odliczyły się tylko dwie parki - my i Jarek z Żanetą. Niezrażeni frekwencją, ruszyliśmy w Wrzosowej, przez Słowik do Olszyna. W Olsztynie telefonicznie odliczają się Michał z Olą - gnają już od Skrajnicy. Zapowiada się większa ekipa, tym bardziej, że na rynku w Olszynie spotykamy Abovo z córą. Krótka narada i decyzja - ognisko w Towarnych. Przy ognisku spędzimy popołudnie i zaspokoimy głód, który powoli zaczynał dawać znać o sobie.
W Towarnych rozłożyło się kilka kocyków, ale pod jaskinię nikt nie zbłądził. Wykorzystaliśmy sytuację i rozpaliliśmy małe ognisko, nad którym była szansa podpiec przywiezione z Olsztyna kiełbaski. Pogaduchy, króciutka eksploracja jaskini, nawet przypomniałem sobie czasy dzieciństwa i wciągnąłem się na górującą nad jej wejściem ściankę.
Powrót w dobrych humorach. Przeurocza niedziela.
P.S. Syn miał stłuczoną nogę, więc nie mógł jechać rowerem. Dlatego tym razem "Potwory" dogoniły "Spółkę" autobusem. Córa wróciła z Olsztyna MPK, a syn w drodze powrotnej przetestował komfort bagażnika ;c)
Kategoria Rodzinnie


Dane wyjazdu:
63.83 km 03:48 h
16.80 km/h:
Maks. pr.:60.42 km/h

Do pracy

Piątek, 14 czerwca 2013 · dodano: 15.06.2013 | Komentarze 0

Do pracy konsekwentnie rowerkiem. Już nawet to nie dziwi kolegów i koleżanek ;c).
Kategoria Do pracy


Dane wyjazdu:
14.05 km 00:50 h
16.86 km/h:
Maks. pr.:28.06 km/h

Do pracy

Poniedziałek, 10 czerwca 2013 · dodano: 11.06.2013 | Komentarze 2

Po długiej przerwie trzeba iść do pracy. Pojechałem rowerem (taka próba złagodzenia szoku ;c))
Kategoria Do pracy


Dane wyjazdu:
84.95 km 04:48 h
17.70 km/h:
Maks. pr.:40.36 km/h

Pawełki z przyjaciółmi

Niedziela, 9 czerwca 2013 · dodano: 11.06.2013 | Komentarze 0

Przed nadmorską wyprawą się nie udało, ale...
Pogoda w weekend się wyklarowała, dlatego w sobotę rozesłałem wici do przyjaciół: W niedzielę jedziemy podziwiać rododendrony!
O 10.00 rano ruszyłem rowerkiem po Waldka i Wiolę. Później we troje pojechaliśmy w stronę Lisowa.
Tam dołączyła do nas ekipa: Michał z Olą, Jarek z Żanetą i moja Koleżanka Małżonka. Oni dowieźli swoje rowery do Lisowa autkami, ale stamtąd czekała nas urocza wycieczka przez lasy do rezerwatu.
Kwiaty zakwitły obficiej niż w zeszłym roku. Mimo, że pewnie w zeszłym tygodniu był lepszy moment do ich podziwiania. Na leśnym dukcie pełno ludzi: rowerzyści, piesi, a nawet od czasu zbłąkani automobiliści.
Kilka fotek na tle kwiatów, a później całą ekipą na kiełbaskę z ogniska. Nad jeziorkiem też mnóstwo ludzi, ale dzięki temu ominęło nas zbieranie drewna na ognisko.
Posiedzieliśmy z godzinkę, ale grzmot z oddali dał nam sygnał, że może lepiej zakończyć eskapadę w nastrojach POGODNYCH.
Wróciliśmy do samochodów, tam pożegnaliśmy ekipę, która dopiero ma rowerowy rozruch i szykuje szczyt formy na kolejne eskapady. A potem we trójkę pognaliśmy do Częstochowy. U Waldka i Wioli wypiłem kawkę i wróciłem do domku.
Przeuroczy wypad. Szkoda, że dzieciaki coraz odważniej deklarują pomysły spędzania czasu bez rodziców ;c).

Dane wyjazdu:
32.26 km 01:42 h
18.98 km/h:
Maks. pr.:41.41 km/h

Wybrzeże i dalej... dzień VI (Dobre Miasto - Olsztyn)

Niedziela, 2 czerwca 2013 · dodano: 10.06.2013 | Komentarze 9

Skoro świt pobudka, szybkie śniadanko... Nie takie szybkie. Zostaliśmy wyposażeni na drogę tak, że jeszcze wieczorem tego dnia jadąc już samochodem w stronę Gorzowa, podjadałem kabanosy. Dziękujemy! :cP.
Wraz ze wstającym słońcem ruszyliśmy w stronę Olsztyna. Piękną, nowoczesną drogą, z szerokim poboczem.


O świcie
Wszystkie zdjęcia z wyprawy w GALERII.

Przed samym Olsztynem znak znak drogowy zepchnął nas z szosy na leśną ścieżkę rowerową. To było ostatnie wspomnienie po piaszczystych nadmorskich szlakach. Pod Dworzec PKP zajechaliśmy godzinę przed odjazdem pociągu.


To już jest koniec
Wszystkie zdjęcia z wyprawy w GALERII.

Okazało się, że system rezerwacji biletów PKP zawiódł - posadzono nas w przedziale po drugiej stronie wagonu. Mówię o tym, gdyż rezerwując bilety przed wyjazdem zamówiłem jeden zestaw przez INTERNET i okazało się że nie ma możliwości w ten sposób dobrać miejsc obok przedziału rowerowego. Transakcję reklamowałem, do dzisiaj kasy nie dostałem. A te drugie bilety kupiłem w kasie - tylko w jedną stronę system dał radę. Rezerwacje powrotne się znowu były "z kosmosu". Zwróćcie na to uwagę rezerwując przejazdy.
W każdym razie większość drogi i tak udało się przejechać w przedziale obok rowerów. Dopiero za Warszawą znalazł się ktoś z biletem na moje miejsce. Napompowałem matę, uwaliłem się pod rowerami i... sam się sobie dziwiłem, po co cisnąłem się w przedziale mając taką wygodną, leżącą miejscówkę ;c).
Pociąg z Olsztyna zasuwa niesamowicie. Już o 13.30 wysiedliśmy na Dworcu PKP w Częstochowie. Tam pamiątkowa fotka i... tym samym kolejny etap Wyprawy Dookoła Polski możemy uznać za zakończony.
Waldku, Maćku - dzięki za fantastyczną przygodę i do następnego razu :cP.

A poniżej zapis śladu gpx z całej wyprawy


Dane wyjazdu:
81.20 km 04:12 h
19.33 km/h:
Maks. pr.:54.94 km/h

Wybrzeże i dalej... dzień V (Krynica Morska - Dobre Miasto)

Sobota, 1 czerwca 2013 · dodano: 10.06.2013 | Komentarze 1

Rano o 10.00 mieliśmy prom do Fromborka. Na promie śniadanko - kabanos, maślanka i ogórek (bałem się, że będzie mi bliżej do "pawia morskiego" niż do "wilka", ale dałem radę :cP).



We Fromborku szybkie wejście na Zamek i już gnaliśmy dalej w stronę Dobrego Miasta.



Poprzedniego dnia musiało mnie trochę przyćmić, gdyż podczas dyskusji na scenie w Krynicy, wyłączyłem w Garminie zapis śladu. Musicie cobie wyobrazić którędy jechaliśmy. Planując wyprawę okazało się, że powrotny pociąg mamy o 6.30 lub k. 10.00 z Olsztyna. Tak więc wypadało znaleźć nocleg w Olsztynie lub okolicy. Od czego ma się przyjaciół? Wystarczył jeden telefon do Mariusza i Edyty, by nieśmiałą prośbę o spotkanie i nocleg skomentowano zaproszeniem na cały weekend do Dobrego Miasta :cP.
Do Dobrego Miasta dojechaliśmy przez Ornetę. Fajne drogi, nieuczęszczane. Wiaterek tym razem wreszcie wiał z lekka z tyłu. Do Dobrego Miasta dojechaliśmy o 17.00.



Wszystkie zdjęcia z wyprawy w GALERII

Gospodarze podjęli nas "po królewsku". Był grill, piwko, gitara. Piękny pokaz wokalny dała ich młodsza córa. "Ty pójdziesz górą, a ja doliną" brzmi mi w uszach do dzisiaj :cP. Starsza córa nie śpiewała, za to przywiozła medal z zawodów pływackich, więc było co świętować.
Posiedzieliśmy do późna, przegoniła nas burza, ale może to i lepiej, bo tym razem trzeba było nastawić budziki... na 3.30 ;c(.

Dane wyjazdu:
72.16 km 03:54 h
18.50 km/h:
Maks. pr.:38.12 km/h

Wybrzeże i dalej... dzień IV (Gdańsk - Krynica Morska)

Piątek, 31 maja 2013 · dodano: 10.06.2013 | Komentarze 1

Zanim ruszyliśmy z Gdańska, rozgorzała dyskusja. W pierwszej wersji trasa naszej wyprawy miała iść jak najbliżej wybrzeża i zakładaliśmy, że spłyniemy z Krynicy Morskiej do Fromborka. Okazało się jednak, że Zalew Wiślany nie jest przychylny rowerzystom. O ile bilet dla pasażera na trasie Hel - Sopot kosztuje 30 zł + 5 zł za rower, to z Krynicy Morskiej do Fromborka - też 30 zł... + 15 zł za rower 8c0.
Po prostu grzech tyle płacić za przewiezienie roweru! Powoli zaczęliśmy się skłaniać ku pomysłowi, by przez Elbląg pojechać na Tolkmicko i Frombork.
Wyjechaliśmy z Gdańska późno. Ciężko się było rozstać z gospodarzem ;c). Najpierw na Sobieszewo (na szczęście most był przejezdny), potem na prom w Świbnie.



W Sztutowie miała zapaść decyzja - co dalej? I znowu udało mi się namówić chłopaków na pozostanie przy pierwotnym planie - gnamy na Krynicę Morską. Miałem ochotę zrobić pożegnanie z morzem, podsuwałem pomysły, że może znajdzie się chętny rybak, czy jakiś prywatny jachcik, który przerzuci nas do Tolkmicka. Nie znalazł się, ale nic to...



Znaleźliśmy nocleg za 25 zł. Warunki - da się przespać :cP. I tak nie zamierzaliśmy tej nocy spać zbyt długo, bo akurat wypadały moje urodziny, więc postanowiłem zafundować chłopakom poranny ból głowy :cP. Udało się i pożegnać z morzem, i pogadać do późna na opuszczonej scenie w porcie, i dziki nas nie zeżarły, i... w ogóle wszystko się udało.


Wszystkie zdjęcia z wyprawy w GALERII

Udało się nawet znaleźć tańszy statek do Fromborka (o 5 zł, ale tańszy ;c). Z szumem (powiedzmy, że morza) w uszach poszliśmy spać :cD

Dane wyjazdu:
110.91 km 07:16 h
15.26 km/h:
Maks. pr.:41.77 km/h

Wybrzeże i dalej... dzień III (Białogóra - Gdańsk)

Czwartek, 30 maja 2013 · dodano: 10.06.2013 | Komentarze 3

Rano wstaliśmy i ruszyliśmy w stronę wyjazdu z Białogóry na Dębki. Spojrzałem na mapę i zorientowałem się, że do Dębek prowadzi leśny dukt, to samo z Dębek do Karwi. Wolałem uprzedzić o tym chłopaków, jednocześnie próbując przekonać ich, że może tym razem teren nie będzie taki wymagający. Na szczęście zignorowali moje argumenty ;c). W ten sposób nie obejrzeliśmy przepięknego fragmentu wybrzeża, ale nie da się pogodzić wszystkiego. Przy naszej formule wyprawy - priorytetem staje się utrzymanie dziennych przebiegów. Może wybierzemy się tam jeszcze z rowerkami i większym zapasem czasu, by pokręcić się w tamtych okolicach.
Tak więc nie zahaczając o Dębki pojechaliśmy asfaltem przez Krokową do Karwi. Z Karwi do Jastrzębiej Góry i Rozewia. W Jastrzębiej Górze zrobiliśmy kilka fotek przy obelisku wyznaczającym najdalej wysunięty na północ skrawek Polski. Swoją drogą muszę doczytać, skąd to zamieszanie z Rozewiem i Jastrzębią Górą.



Podjechaliśmy także pod latarnię w Rozewiu.



Dalej Władysławowo. Tutaj zakład pracy mojej Mamy miał kiedyś domki kempingowe, gdzie spędziłem z rodzicami kilkakrotnie wakacje. Dziś po domkach nie ma śladu. Gospodarze remontują swój dom. A mam wspomnienie z czasu, gdy miałem kilka lat, że były to domki na pustej działce otoczonej niezagospodarowanym terenem. Nie zmieniła się tylko droga z charakterystycznych, dziurkowanych płyt betonowych.
Z Władysławowa wjechaliśmy na Półwysep Helski. Stąd przez chałupy, Jastarnię prowadzi ścieżka rowerowa do samego Helu. W Helu obiadek - pyszna rybka i godzinka lenistwa na plaży. Stąd mamy zaplanowaną "podróż morską" do Sopotu. Jeszcze miła niespodzianka. Okazało się, że w Gdyni długi weekend spędza mój kuzyn Artur z rodzinką. Dzieciaków nie udało im się namówić na przejażdżkę, ale Artur z Renatą spotkali się z nami w porcie i machali nam z nabrzeża, gdy ruszaliśmy w kierunku Sopotu. Dzięki za pamięć i do zobaczenia! :cP.



W Sopocie na molo już czekał na nas Tomek z rodzinką. Rzadko bywam w Gdańsku i nie mam okazji na częstsze spotkania z tamtejszą familią. Tym milej, że gdy tylko Tomek z Lucyną dowiedzieli się, że planujemy zawitać do Gdańska, zaprosili nas do siebie na nocleg.



Zanim do nich dojechaliśmy, pokibicowaliśmy chwilę zawodniczkom skoku o tyczce. Turniej skoków odbywał się u wejścia na molo przy Hotelu Grand.
Potem obowiązkowy spacer po Starówce.


Wszystkie fotki z wyprawy w GALERII

I tutaj temat, który na pewno wywoła dyskusję na forum. Osobiście nie jestem entuzjastycznie nastawiony do ścieżek rowerowych w miastach. W Częstochowie są one tak zorganizowane, że wolałbym już, żeby ich nie było. Nawierzchnia fatalna, co chwilę jakiś organizacyjny chaos. Łapię się na tym, że z radością jadę asfaltem, zanim z bólem serca "orientuję się", że miasto uszczęśliwiło mnie w tym miejscu ścieżką. No a w Gdańsku... Szok!
Z Sopotu do Gdańska Brzeźno przemknęliśmy jak autostradą (mimo ograniczenia do 10 km/h) ;c). Piesi idą ładnie chodniczkiem. Mamy pouczają dzieci, że to ścieżka rowerowa i nie wolno tam chodzić. Na ścieżce, gładkiej jak stół, tylko rowerzyści i rolkarze. Jestem w szoku, że na rolkach tak da się zasuwać. Ciężko ich było wyprzedzać. Tłumy ludzi na rowerach i widać, że to ich królestwo. Skrzyżowania ścieżek rowerowych w formie ronda, przejazdy przez jezdnie bez zmiany rodzaju nawierzchni... Super! Brawo Gdańsk!
Tak dojechaliśmy na nocleg. Kolacja z rodzinką, zeszło nam do 2.00.
Tomku, Lucynko... Dziękujemy za przemiłą gościnę i zapraszam do Częstochowy :c).