Info
Jestem Mariusz z Częstochowy. Od 13 września 2010 r przejechałem 28304.84 kilometrów, głównie po asfalcie (dlatego tylko 2812.06 w terenie). Jeżdżę z prędkością średnią 17.56 km/h.Więcej o mnie.
2026
2025
2024
2023
2022
2021
2020
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010 Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Lipiec1 - 0
- 2026, Czerwiec2 - 0
- 2026, Maj11 - 0
- 2026, Kwiecień4 - 0
- 2026, Marzec1 - 0
- 2026, Luty3 - 0
- 2025, Listopad3 - 0
- 2025, Lipiec2 - 0
- 2025, Czerwiec8 - 0
- 2025, Maj8 - 0
- 2025, Kwiecień1 - 0
- 2024, Lipiec3 - 0
- 2024, Czerwiec2 - 0
- 2024, Maj7 - 0
- 2024, Kwiecień3 - 0
- 2024, Luty1 - 0
- 2023, Lipiec1 - 0
- 2023, Czerwiec4 - 0
- 2023, Maj9 - 0
- 2022, Sierpień3 - 1
- 2022, Lipiec2 - 0
- 2022, Czerwiec4 - 0
- 2022, Maj10 - 0
- 2022, Kwiecień2 - 0
- 2022, Marzec1 - 0
- 2021, Sierpień3 - 0
- 2021, Maj7 - 0
- 2021, Kwiecień2 - 0
- 2020, Listopad1 - 0
- 2020, Sierpień3 - 0
- 2020, Lipiec8 - 5
- 2020, Czerwiec4 - 0
- 2020, Maj5 - 0
- 2020, Marzec1 - 0
- 2019, Sierpień1 - 0
- 2019, Czerwiec4 - 0
- 2019, Maj6 - 2
- 2019, Kwiecień1 - 0
- 2019, Luty1 - 0
- 2018, Listopad1 - 0
- 2018, Październik2 - 0
- 2018, Wrzesień1 - 0
- 2018, Sierpień1 - 0
- 2018, Czerwiec1 - 0
- 2018, Maj9 - 1
- 2018, Kwiecień4 - 0
- 2018, Marzec2 - 0
- 2018, Styczeń3 - 0
- 2017, Listopad1 - 0
- 2017, Wrzesień1 - 0
- 2017, Sierpień2 - 0
- 2017, Czerwiec7 - 2
- 2017, Maj10 - 0
- 2017, Kwiecień2 - 2
- 2017, Marzec1 - 0
- 2016, Grudzień1 - 0
- 2016, Listopad1 - 0
- 2016, Czerwiec6 - 4
- 2016, Kwiecień2 - 2
- 2015, Grudzień1 - 3
- 2015, Październik1 - 2
- 2015, Wrzesień1 - 0
- 2015, Sierpień1 - 0
- 2015, Lipiec4 - 4
- 2015, Czerwiec5 - 6
- 2015, Maj6 - 3
- 2015, Kwiecień1 - 0
- 2015, Marzec7 - 2
- 2015, Luty1 - 0
- 2015, Styczeń4 - 3
- 2014, Grudzień1 - 0
- 2014, Listopad2 - 3
- 2014, Październik4 - 1
- 2014, Wrzesień6 - 2
- 2014, Sierpień6 - 4
- 2014, Lipiec3 - 4
- 2014, Czerwiec7 - 13
- 2014, Maj1 - 1
- 2014, Kwiecień5 - 10
- 2014, Marzec9 - 3
- 2014, Luty5 - 3
- 2014, Styczeń4 - 1
- 2013, Grudzień5 - 15
- 2013, Listopad5 - 3
- 2013, Październik6 - 1
- 2013, Wrzesień7 - 5
- 2013, Sierpień8 - 5
- 2013, Lipiec13 - 16
- 2013, Czerwiec12 - 16
- 2013, Maj9 - 15
- 2013, Kwiecień7 - 2
- 2013, Marzec6 - 9
- 2012, Grudzień1 - 1
- 2012, Listopad3 - 9
- 2012, Październik4 - 3
- 2012, Wrzesień9 - 9
- 2012, Sierpień1 - 1
- 2012, Lipiec4 - 12
- 2012, Czerwiec9 - 16
- 2012, Maj14 - 25
- 2012, Kwiecień6 - 9
- 2012, Marzec9 - 15
- 2011, Grudzień2 - 9
- 2011, Listopad4 - 7
- 2011, Październik8 - 9
- 2011, Wrzesień9 - 9
- 2011, Sierpień7 - 1
- 2011, Lipiec12 - 14
- 2011, Czerwiec13 - 35
- 2011, Maj9 - 15
- 2011, Kwiecień10 - 13
- 2011, Marzec6 - 10
- 2011, Luty1 - 3
- 2011, Styczeń2 - 5
- 2010, Grudzień3 - 0
- 2010, Listopad5 - 13
- 2010, Październik9 - 8
- 2010, Wrzesień7 - 1
Wpisy archiwalne w kategorii
Rodzinna wyprawa
| Dystans całkowity: | 2862.32 km (w terenie 672.00 km; 23.48%) |
| Czas w ruchu: | 186:41 |
| Średnia prędkość: | 15.33 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 64.22 km/h |
| Suma podjazdów: | 6834 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 162 (88 %) |
| Maks. tętno średnie: | 106 (57 %) |
| Suma kalorii: | 20096 kcal |
| Liczba aktywności: | 55 |
| Średnio na aktywność: | 52.04 km i 3h 23m |
| Więcej statystyk | |
W Świętokrzyskie - dzień III
Poniedziałek, 27 maja 2024 · dodano: 04.06.2024 | Komentarze 0
Tego dnia mieliśmy zaplanowaną pętlę wokół Końskich, ale poprzedniego wieczoru ustaliliśmy, że jest dobra okazja, żeby złapać oddech przed kolejnymi etapami i skrócić nieco dystans na rzecz popołudnia na plaży. Tak też zrobiliśmy, ale zanim udało nam się ruszyć, pod nasz kemping zajechał Artur na rowerze (elektrycznym). Powitaliśmy go owacjami na stojąco! Zarzekał się, że długie wycieczki są nie dla niego, a tu nagle odwiedza nas ponad 40 km od domu. Na pytanie ile jechał, odparł skromnie: "z godzinkę...". I było to do przyjęcia, biorąc pod uwagę jaką prędkość rozwija jego piekielna maszyna. Do tematu piekielnej maszyny wrócę jeszcze pod koniec wpisu. A na razie - ruszyliśmy z kempingu w stronę miejscowości o jakże intrygujących nazwach: Piekło i Niebo. Na fotkę pod tabliczką z nazwą "Piekło" bardzo napalił się Michał. Przypadek? Nie sądzę... Trasa była tego dnia terenowa, dość trudna, po leśnych, piaszczystych i kamienistych drogach, z długimi podjazdami. Natomiast humory nam dopisywały. W Końskich wjechaliśmy na obiad i deser, a potem wróciliśmy w stronę Sielpi, gdzie czekała na nas piaszczysta plaża i słońce.Poleżeliśmy na piasku kilka godzin, wykąpaliśmy się w jeziorze... urocze popołudnie. Po powrocie do kempingu kolejne niespodzianki:
1. Maja przyrządziła przepyszny chłodnik.
2. Michał upiekł wspaniałe racuchy.
3. Artur zawiózł nas do sklepu swoją ciężarówką Iveco - co było wyjaśnieniem naszych porannych wątpliwości dotyczących prędkości przemieszczania się roweru elektrycznego na trasie Maluszyn - Sielpia Wielka ;c).
A potem... nocne rozmowy, gitara, śpiew...
A tutaj przebieg trasy:
Kategoria Rodzinnie, Wyprawy, Rodzinna wyprawa
W Świętokrzyskie - dzień II
Niedziela, 26 maja 2024 · dodano: 04.06.2024 | Komentarze 0
Po noclegu w Maluszynie ruszyliśmy w dalszą drogę w sześcioro - Wiola z Waldkiem musieli wracać do domu. Pogoda dopisywała, słońce przyświecało, wiatr w plecy - lepiej nie mogliśmy sobie wymarzyć. Kierowaliśmy się w stronę Sielpii Wielkiej, gdzie nad jeziorem zaplanowane były dwa noclegi. Po drodze zaczęło straszyć deszczem, ale akurat przejeżdżaliśmy koło restauracji nad zalewem, więc deszcz przeczekaliśmy pod dachem. To był jedyny deszczowy akcent podczas tej wyprawy. Tuż przed Sielpią wyprzedził nas samochód Artura - mój kuzyn postanowił sprawdzić czy będzie nam wygodnie i wpadł nas odwiedzić. Przygotował dla nas jeszcze jedną niespodziankę, ale o tym w następnym wpisie. Tego dnia byliśmy ciut zmęczeni, więc zostaliśmy na kempingu. Rozpaliliśmy ognisko i siedzieliśmy do późna przy gitarce, śpiewach i nocnych rozmowach.A tutaj zapis trasy z tego dnia (niestety z zakłamanym śladem GPS, gdyż aplikacja pauzowała przez dłuższy czas):
Kategoria Rodzinnie, Wyprawy, Rodzinna wyprawa
W Świętokrzyskie - dzień I
Sobota, 25 maja 2024 · dodano: 04.06.2024 | Komentarze 0
W tym roku padł pomysł, by naszą coroczną wyprawę zorganizować bliżej domu. Któregoś dnia siadłem przed komputerem, spojrzałem na odległości między strategicznymi punktami i... powstał projekt wyprawy w Świętokrzyskie. Strategicznymi punktami był Maluszyn i Pawłów - gdzie mieszkają nasi Przyjaciele i gdzie mogliśmy dorzucić dodatkowych walorów (towarzyskich) naszej rowerowej przygodzie.W tym roku pojechaliśmy w sześć osób: Maja, Ola, Ania, Michał, Michał i ja. Niestety - tym razem nie mogli nam do końca towarzyszyć Wiola z Waldkiem. Na otarcie łez (ich i naszych) udało nam się wspólnie przejechać ten pierwszy etap z Częstochowy do Maluszyna. Martwiłem się trochę, że akurat ten etap może być niezbyt interesujący, bo drogę do Maluszyna już kilkakrotnie przemierzaliśmy różnymi szlakami. Z pomocą przyszedł program Komoot. Nie korzystałem z niego wcześniej, a pierwsze użycie wyrysowało nową ścieżkę na Maluszyn, dla wszystkich, także dla mnie, zupełnie nową.
Przejechaliśmy przez Olsztyn, Kusięta, Mstów, potem wzdłuż Warty na Krasice i Świętą Annę. Zjedliśmy rybkę w Kniei i pojechaliśmy dalej. Do Maluszyna wjechaliśmy od strony Mostów i po zrobieniu fotki pod tablicą z nazwą miejscowości dotarliśmy do mojego kuzyna Artura. Tam czekało na nas ognisko, pieczonki i... dla mnie urodzinowa niespodzianka.
Od przyjaciół dostałem super wpisujący się w klimat prezent - nowiutkiego Garmina EDGE Explore 2. Na pewno się przyda!
A poniżej filmik z pierwszego etapu naszej wyprawy:
Kategoria Rodzinnie, Wyprawy, Rodzinna wyprawa
W stronę Elbląga - dzień V
Sobota, 27 maja 2023 · dodano: 17.08.2023 | Komentarze 0
Tego dnia mieliśmy zaplanowaną wycieczkę do Elbląga. Po kilku dniach szutrów, ścieżek i mało uczęszczanych drogach miasto też potrafi dać w kość. Pech padł na Wiolę, której na ścieżce rowerowej wskoczył pod koła pies prowadzony na niewystarczająco krótkiej smyczy. Skończyło się upadkiem. Pokręciliśmy się trochę po mieście, siedliśmy w kilku lokalach. Wybraliśmy się do Raczków Elbląskich zobaczyć najgłębszą depresję w Polsce. Wracając obejrzeliśmy zachód słońca nad jeziorem Drużno. A po powrocie na kwaterkę znowu była okazja posłuchać opowieści Sołtysa na temat lokalnych ciekawostek.Następnego dnia przyjechał nasz busik i wyprawa się zakończyła. Wróciliśmy do domów z podładowanymi akumulatorami i już myśląc jaki szlak nam przyjdzie zjechać następnego roku.
Kategoria Wyprawy, Rodzinna wyprawa, Rodzinnie
W stronę Elbląga - dzień IV
Piątek, 26 maja 2023 · dodano: 17.08.2023 | Komentarze 0
Rano pakowanie, zakupy i w drogę. Tego dnia dotarliśmy do pochylni, z których słynie Kanał Elbląski. Niesamowita inżynieryjna perełka. Ponad godzinę spędziliśmy na górnej stacji obserwując jak zasilane wodą windy wciągają platformy z zaparkowanymi na nich statkami i łodziami. Później puściliśmy się ścieżką wzdłuż pochylni, na przestrzeni kilku kilometrów pokonując stumetrową różnicę poziomów. Do obiadu mieliśmy kilkanaście kilometrów asfaltem i raźno mknęliśmy do celu. Małe zamieszanie spowodowało, że Waldek dotarł na miejsce pierwszy, później dojechała tam reszta ekipy, a ja z Michałem zamykaliśmy peleton. Zanim wjechaliśmy na teren zajazdu mignął nam Waldek, który ruszył z powrotem. Okazało się, że gdy zsiadł z roweru zauważył, że zgubił sakwę. Dlatego od razu zawrócił szukając w pamięci gdzie mogło się to zdarzyć. Ja z Michałem odruchowo pojechaliśmy za nim i takim rozciągniętym peletonem dojechaliśmy do najniższej pochylni. Sakwy ani śladu. Chłopaki we dwóch zaczęli więc się wspinać i finalnie osiągnęli górną stację. Ja tylko zostawiłem obsłudze pochylni numer telefonu na wypadek, gdyby ktoś sakwę znalazł, i wróciłem na obiad. Chłopaki dojechali po ponad godzinie Z SAKWĄ! Sakwę oddał mężczyzna, którego mijali dwa razy - widocznie ujęli go swoją determinacją. Waldek z Michałem zrobili tego dnia 30 km więcej (i to pod górę). W dużo lepszych humorach zjedliśmy obiad i dojechaliśmy na ostatnią kwaterkę, gdzie mieliśmy spędzić dwa noclegi. Wieczór minął nam w towarzystwie gospodarza, który bardzo barwnie opowiadał o Kanale Elbląskim i historii regionu. Kategoria Wyprawy, Rodzinna wyprawa, Rodzinnie
W stronę Elbląga - dzień III
Czwartek, 25 maja 2023 · dodano: 17.08.2023 | Komentarze 0
Kanał Elbląski łączy Jeziorak z Elblągiem, więc w sumie od początku naszej wyprawy jechaliśmy wzdłuż niego. Tego dnia trasa nie była zbyt długa ale, jak zwykle, przebiegała przez bardzo urokliwe tereny. Wczesnym popołudniem dotarliśmy do Małdyt, gdzie zjedliśmy pyszny obiad w Zajeździe pod Kłobukiem. Z Małdyt był już tylko kawałeczek do zaklepanej na tą noc miejscówki nad jeziorem Sambród. Była okazja do szybkiej kąpieli w jeziorze, a potem... okazja do przejażdżki, bo z Michałem musieliśmy wrócić do Małdyt na zakupy. Tego dnia długo posiedzieliśmy na tarasie - były tańce i "gumowe wyzwania" Michała. Kategoria Wyprawy, Rodzinna wyprawa, Rodzinnie
W stronę Elbląga - dzień II
Środa, 24 maja 2023 · dodano: 17.08.2023 | Komentarze 0
Poranek, pakowanie i wyjazd rozpoczęty kilkusetmetrową wspinaczką dającą przedsmak trudniejszych etapów trasy. Najpierw odwiedziliśmy sklep, w którym poprzedniego dnia spotkaliśmy się z życzliwością gospodarza. Droga w stronę Iławy nie była łatwa. zdarzało nam się schodzić z rowerów i przepychać je przez zapiaszczone koleiny. Dodatkowo okazało się, że Michał ma uszkodzoną oponę, więc jechaliśmy z nadzieją, że dotoczymy się do najbliższego sklepu rowerowego (na szczęście była środa). Udało się wymienić oponę, udało się zjeść pyszny obiad w Smoczej Jamie, udało się.... wszystko. Z Iławy wyjechaliśmy ścieżką rowerową i czekała nas chwila wytchnienia od piaszczystych duktów. Zaczęliśmy objeżdżać od wschodu Jeziorak, po drodze zatrzymując się na smażonej rybce w Makowie. Nocleg tym razem wypadł nam w Murawkach. Fajna miejscówka - troszkę większy domek kempingowy - pomieściliśmy się bez trudu. Kategoria Wyprawy, Rodzinna wyprawa, Rodzinnie
W stronę Elbląga - dzień I
Wtorek, 23 maja 2023 · dodano: 17.08.2023 | Komentarze 0
W tym roku przygotowania do wyprawy rozpoczęliśmy od "burzy mózgów: dokąd jedziemy?". Padło kilka propozycji, każda atrakcyjna, więc pewnie wykorzystamy je niebawem. Wygrał pomysł Majki - z Pojezierza Brodnickiego w stronę Kanału Elbląskiego i dalej wzdłuż kanału z finałem w Elblągu. Wyjazd wypadł nam nazajutrz po I Komunii Radka w Pawłowie. Dlatego tym razem pakowanie rowerów i przejazd był w poniedziałek 22 maja. W pakowaniu rowerów nabraliśmy już wprawy i ekipa w składzie: Majka, Wiola, Ola, Ania, Michał, Waldek, Michał i ja mogliśmy zająć miejsca w żółtym busie i startować w stronę Małego Głęboczka. Tego dnia nie planowaliśmy jeździć rowerami - dotarliśmy do urokliwej miejscówki nad jeziorem i po rozpakowaniu poszliśmy popluskać się w wodzie. Najwięcej popluskałem się ja, gdyż chłopaki za punkt honoru obrali sobie zrzucić mnie z pomostu za każdym razem gdy postawię na nim stopę.Następnego ranka osiodłaliśmy nasze rumaki i... w drogę! Najpierw w stronę Bachotka, gdzie przed laty urocze chwile spędzali Michał z Olą. Nasz peleton troszkę się rozciągnął, więc na pomost dojeżdżaliśmy w mniejszych grupach. Tego dnia poznaliśmy profil trasy - boczne szutrowe i piaszczyste drogi z odcinkami mało uczęszczanych asfaltów. W okolicach Biskupca zrobiliśmy mały popas - ekipa napaliła ognisko, a ja z Anią podjechaliśmy do sklepu żarełko. Znowu była okazja popływać w jeziorze. Po obiadku urokliwymi lasami dalej, aż do Kurzętnika, gdzie wypadł nam nocleg. Znów spotkaliśmy się z życzliwością - właściciel sklepu otworzył nam po godzinach. Zrewanżowaliśmy się podwajając jego dzienny utarg :cP.
Miejscówka super - może ciut zbyt "przytulny" jak dla 8 osób, ale super wyposażony domek. Była nawet balia. Nam zostały miłe wspomnienia, a gospodarzom - nagrania z monitoringu wymagające delikatnej cenzury ;c).
Kategoria Wyprawy, Rodzinna wyprawa, Rodzinnie
Wyprawa rowerowa 2022 - dzień ostatni
Piątek, 27 maja 2022 · dodano: 09.06.2022 | Komentarze 0
Malbork - StegnaPo całym dniu odpoczynku, czekał nas dość krótki odcinek - do nadmorskiej Stegny. Jedyne, co tego dnia dało nam w kość i to naprawdę mocno, to wiatr (a najgorszy jest wiatr ;c). Wyjechaliśmy dziarsko z Malborka i szybko wbiliśmy na szlak rowerowy - oznaczony jako międzynarodowe 9 i 10 (bliżej morza). Wiatr bardzo silnie wiał z zachodu, choć czasami zmieniał się na północno-zachodni i wówczas naprawdę trudno było jechać, zwłaszcza, gdy kierunek naszej jazdy delikatnie wychylał się na zachód. Po drodze mieliśmy krótki postój na kawkę i ciacho w Nowym Dworze Gdańskim, zrobiliśmy także fotkę na zwodzonym moście w Rybinie. Ostatni skok w kierunku Stegny był przebijaniem się przez wiatr kilkukilometrowym bardzo ruchliwym odcinkiem drogi. Ale udało się! Dojechaliśmy na kemping w Stegnie. Rozgościliśmy się w domkach i poszliśmy powitać morze. Oczywiście dołączyłem do naszych zaprawionych morsów: Mai i Michała i też wykąpałem się w Bałtyku. Zjedliśmy pyszną rybkę (to znaczy ja zjadłem swoją i dokończyłem po Ani i Mai - więc miałem przegląd wszystkich smaków). Wieczorem pogaduchy, z których urwaliśmy się z Michałem i Olą żeby uwiecznić zachód słońca. Zarzekaliśmy się, że wschód też uwiecznimy, ale... obudziłem się po 8:00 ;c). Udało nam się przyrządzić śniadanie mistrzów na świeżym powietrzu, pożegnać morze i ani się obejrzeliśmy, jak podjechał nasz bus i trzeba się było pakować. Wyprawa rowerowa 2022 roku się zakończyła.
PODSUMOWANIE
Tym razem braliśmy udział w siedmioro: Maja, Wiola z Waldkiem, Ola z Michałem i Ania ze mną.
Pozytywy - 5 dni pedałowania, ponad 300 km dystansu, 7 dni w cudownym towarzystwie,
Negatywy - brak: nawet usterka haka miała same pozytywne skutki. Przekonaliśmy się, że można liczyć na ludzi, no i... była okazja do modernizacji mojego rowerka - Przyjaciele ufundowali mi na urodziny nowy hak i przerzutkę z linką ;c).
Co dalej?
Szykujemy się do wyprawy 2023!
Kategoria Rodzinnie, Wyprawy, Rodzinna wyprawa
Wyprawa rowerowa 2022 - dzień IV
Środa, 25 maja 2022 · dodano: 09.06.2022 | Komentarze 0
Czarne - MalborkTego dnia prognozy pokazywały, że k. 14:00 w okolicach Malborka rozpada się na dobre. Dlatego postanowiliśmy wstać wcześniej i mimo, że dystans był jak na tegoroczne realia długi, spróbować zdążyć do Malborka przed deszczem. Wprawdzie deszcz straszył, ale pozostałe czynniki mocno nam sprzyjały. Zapowiadał się cały dzień jazdy bez podjazdów, cały czas z górki, z wiatrem w plecy... i tak też było. Niektóre odcinki sprzyjały jeździe powyżej 30 km/h. Były odcinki, gdzie ponad 20 km jechaliśmy bez zatrzymywania. Po drodze minęliśmy (niestety nie było szansy na zwiedzanie) Arboretum Wirty - "Najstarszy Leśny Ogród Botaniczny w Polsce" w miejscowości Kaliska. Może następnym razem?... Krótki odpoczynek w Jabłowie i w stronę przeprawy mostem Knybawskim przez Wisłę. Na moście w okolicy Tczewa byliśmy po 13:00. Wszystko wskazywało, że może nam się udać zdążyć przed deszczem, chociaż chmury przed nami sygnalizowały, że możemy wjechać wprost w ulewę. Zaniechaliśmy kawki przy przeprawie i postanowiliśmy jechać jak najszybciej w stronę Malborka. To był najgorszy odcinek wyprawy. Musieliśmy ponad 5 km przejechać krajową drogą nr 22. Prosty jak strzała odcinek, bez możliwości wyszukania alternatywy, a na drodze tiry, samochody, motocykle i wszyscy cisną jakby też chcieli zdążyć przed deszczem. Jedyne co mogliśmy zrobić, to podzielić się na dwuosobowe zespoły i dać między nami kilkusetmetrowe odstępy, żeby umożliwić kierowcom w miarę sprawne wyprzedzanie. Na wjeździe do Malborka przytrzymały nas jeszcze roboty drogowe i ruch wahadłowy. Zamieszanie na zwężeniu spowodowało, że Waldek z Wiolą pierwsi dotarli na kwaterkę a reszta peletonu pojechaliśmy ciut okrężną drogą. Natomiast kwaterka - super. Udało nam się tym razem zająć cały piętrowy domek z widokiem na malborską twierdzę. Rozgościliśmy się i poszliśmy szukać restauracji. Dopiero podczas obiadu rozpadał się deszcz. Lało intensywnie, ale krótko, więc do kwaterki wróciliśmy nie zmoknąwszy.
Następnego dnia w planach był odpoczynek od pedałowania. Mieliśmy cały dzień spędzić w Malborku, a koło południa zarezerwowane mieliśmy zwiedzanie Zamku z przewodnikiem. Obiekt jest naprawdę imponujący. Spośród wszystkich zabytków zwiedzanych przeze mnie zajmuje naprawdę wysokie miejsce na liście wartych zobaczenia. Po zwiedzaniu pokręciliśmy się jeszcze po mieście i siedliśmy na chwil kilka w nadrzecznym barze. Wieczór znów przeciągnął się do późnej nocy, a bawialnia w naszej kwaterce sprzyjała nie tylko rozmowie przy stole.
Kategoria Rodzinnie, Wyprawy, Rodzinna wyprawa

